niedziela, 13 września 2009

Pierwsza erasmusowa impreza...

Byłam trochę przerażona ilością osób, które przyjechały na różne wymiany do Brna... oprócz ludzi z Erasmusa są także studenci ze Stanów Zjednoczonych, Australii, Tajwanu i Hong Kongu. Cały dzisiejszy dzień upłynął mi pod znakiem powtarzania jednej frazy: "I'm Monika and I'm from Poland". Pewnie poznanie wszyskich ludzi mieszkających tylko na Viniarskiej zajmie mi dobrych parę tygodni, ale już wiem, że będzie warto.

O 14.00 spotkaliśmy się z ludżmi z International Student Club w Brnie. Ponieważ było nas ok. 40 osób zostaliśmy podzielni na grupy i poszliśmy na obiad. W sumie moja grupa okazała się całkiem fajna. Myślę, że z kilkoma poznanymi dzisaiaj ludżmi będę spędzac sporo czasu podczas mojego pobytu w Brnie, szczególnie że będzimy studeiowac na tym samym wydziale.

Po obiedzie poszliśmy na Spilberg - zamek w Brnie, który pełnił kiedyś funkcję więzienia. Studenci z ISC przygotowali dla nas grę integracyjną, podczas której spędziliśmy półtora godziny na wzajemnym przepytywaniu się o najróżniejsze rzeczy. Po zakończeniu gry część ze studentów zdecydowała się wrócić na Viniarską, a reszta (w tym ja) poszła na piwo. Namówiłam jednaego z Amerykanów na beherówkę (tzn. rodzaj czeskiego likeru przygotowywanego z ziół) - powiedział mi, że mu smakowało;) Chyna nie kłamał bo beztrosko zamówiliśmy po jeszcze jednej...

No cóż, ponieważ jutro, wcześnien rano czeka mnie test z językla czeskiego i wypełnianie mnóstwa papierów kończę na dziś;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz